czwartek, 26 listopada 2009

Weronika




Przyszliśmy na świat tego samego dna , w tym samym miejscu prawie o tej samej godzinie. Prawie bo mnie to tak wcale nie chciało się wychodzić z mamy brzucha , no i Weronika jest parę minut starsza:) Nie widzieliśmy się 11 miesięcy . Stęskniliśmy się za sobą. W końcu ją zobaczyłem - prawie jej nie poznałem - gdzie ta mała dziewczynka którą pamiętam ze szpitala. Prawdziwa laska się z niej zrobiła. No i jak to z dziewczynami najpierw musi się człowiek czymś popisać ( w tym wypadku zjadanie otuliny na rury) , potem się trochę dłuży bo ona chce pogadać , a na końcu wiadomo MIZIU - MIZIU i BUZI - BUZI

Brak komentarzy: